Poznań 25.07
3 dni do odlotu
Szczenie okryta kołdrą, wtulona w możliwie jak najdalszą część łóżka modlę się oto by spal.
Głuchą lipcową nocy urywa jego nagłe chrapnięcie, wzdrygam się w strachu że znowu ,,chce wziąć co swoje''
dzięki opatrzności że nie tym razem, on po prostu zasnął.
Gorąca lipcowa noc nie pozwala mi na upragniony sen, chociaż nie wiem co teraz jest lepsze:
kilka godzin błogiego odlotu i powrót do swojej matni czy wybrać śmierć ???
Byle jaka, byle szybka !!!A potem wreszcie będę szczęśliwa...
------------------
Poznałam go zupełnie przez przypadek, nasz wspólny znajomy zorganizował mi urodziny zapraszając ludzi których w ogóle nie znam,
żałuje że tamtego dnia jeszcze dobitniej nie powiedziałam :NIE NIE CHCE!!! NIE! NIE POTRZEBUJE!!!
- Darek, błagam otwórz!!! Krzyknęłam do chłopaka który o dziwo jeszcze nie gotowy na przybycie ,,gości''
- To Twoje urodziny i Twoi goście wiec Ty otwórz. Zaszczebiotał uszczęśliwiony.
Przewracając ze złości oczyma poszłam otworzyć z nadzieją że nie spotkam tam nikogo, cóż pomyłki się zdarzają, stali tam niczym święta trójca, dwie wypindrzone laleczki i on..
Stał u progu drzwi mieszkania Darka i przyglądał mi się z ciekawością i tym błyskiem w oczach,
zawstydził mnie, ot tak po prostu, tą swoją śmiałością.
-Możemy wejść??? Zapytał melodyjnym głosem.
Stałam tam jak wryta, ktoś taki jak on przyszedł na urodziny kogoś takiego jak ja?!
Żywy, istny pół-bóg będzie składał mi życzenia.
TO wszystko było jak sen a ja wcale nie chciałam się budzić.
Moja pierwsza wielka miłość-pan super boski!Przy nim chciałam się czuć jak jego bogini(skoro on był nim dla mnie)
Jednak po pewnym czasie pokazał kim jest naprawdę.
Oto ja, głupia i zaślepiona Alicja postanowiłam wprowadzić się do mojego ,,pana boga''.
Pamiętam słowa Igi które mnie przestrzegały:
- Jeszcze będziesz tego żałować.Mówiła kilka miesięcy temu tuż przed odlotem do Lahti.
Niby taka młodziutka a mądrzejsza bardziej niż ja ....
Znająca już życie o wiele lepiej niż nie jedna osoba w jej wieku, żałuje że jej nie posłuchałam,
ŻAŁUJE!ŻAŁUJE!
Zawsze sądziłam że jeśli się kogoś kocha,tak naprawdę i od serca to zrobi się dla niego wszystko,jednak nie za cenę własnej kobiecości i honoru.
------------------
Ciche mamrotanie i jego ohydne łapsko na moich biodrach wyrwały mnie z opanowującego mnie pół-snu;
- Czy wiesz jaka jesteś piękna?? Wysapał mi do ucha.
Poczułam nadchodzące obrzydzenie,dociskając jeszcze bardziej do siebie kołdrę, postanowiłam że nie będę reagować.
Jego ręka zaczęła wędrować z góry na dół, bałam się, chciałam uciec, jednak moje wcześniejsze próby kończyły ostrym lewym sierpowym
- Jesteś moja, rozumiesz???Jęknął straszliwie
Nie miałam zamiaru odpowiadać....
Łzy powoli toczyły mi się po policzkach....
Ruchy ,,boskiego''zaczęły być coraz to odważniejsze, czułam że za chwile,,weźmie co jego''.
Biorąc mnie za ramie chciał bym odwróciła się w jego stronę to jednak była ostatnia rzecz którą bym bez oporów zrobiła.
- Nienawidzę jak mi odmawiasz.Warknął
- Twój problem.Pisknęłam
- Jakaś ty odważna.Stwierdził jednocześnie jednym silnym męskim ruchem odwracając mnie ku sobie.
Chyba nieco się zapominamy mała hmmm????? Powiedział jednocześnie siadając na mnie leżącą okrakiem
- Puszczaj to boli! Powiedziałam ze łzami w oczach gdy ten trzymał moje nadgarstki tak mocno że aż posiniały.
- A coś mi zrobisz, nie mieszkasz u siebie nie masz dokąd iść.Warknął jeszcze bardziej je przyciskając.
---------
Miał racje, nie miałam już niczego i nikogo.
Odkąd zamieszkałam z ,,boskim'' mój kontakt z Igą praktycznie się skończył
tylko czasami pozwalałam sobie na odwiedziny i ,,kawowe'' spotkania z Jej Ojcem, od pewnego czasu nasze rozmowy były skierowane w stronę młodej i jej nagłej wyprowadzki
Pan Arkadiusz bardzo to przeżywał i szczerze mnie namawiał do wyjazdu do Lahti by jak to stwierdził Pan Lewiński ,,mieć ja na oku''
- Aluś,dziecko proszę Cię przemyśl to, jeśli chcesz opłacę Ci przelot i dam Wam trochę pieniędzy na początek.
Prosił błagalnym tonem rodziciel Igi.
Westchnęłam w odpowiedzi.
- Z Twoim wykształceniem na pewno dostaniesz dobrą prace, jesteś przecież pedagogiem.Kontynuował trzymając ostrożnie filiżankę kawy.
- Dobrze Panie Arku , przemyślę to.Odpowiedziałam upijając łyk napoju.
Nagle w mojej torbie rozległ się dźwięk telefonu który mógł oznajmić tylko jedno: ,,boski'' mnie wzywa.
Widząc mój smutek Pan Lewiński raz jeszcze zaczął argumentować swoje racje:
- Widzę że cierpisz, zgódź się dziewczyno, uwolnisz się od tego drania.Warknął na mnie rodzicielskim tonem
- Gdyby to było takie łatwe... Wyszeptałam.
Muszę już uciekać, obiecuje się odezwać.Odparłam ściskając Lewińskiego jak prawdziwego Ojca.
- Aluś, dorośnij proszę jesteś potrzebna Idze. Otrzymałam w odpowiedzi.
A może On ma racje??
----------------------
-Mam tego dość!!! Wrzasnęłam plując mu w twarz.
Zszokowany ze dopuściłam się tego buntowniczego aktu zwolnił moją prawą ręke by sprawdzić jakiego to czynu dokonałam.
Dotykając swojej twarzy ze złością sapiąc wziął zamach i uderzył mnie w twarz.
Fala gorąca przeszyła mnie na wylot.
- Teraz ukarze małą niegrzeczną niewolnice!!!!Wrzasnął
,,To tylko skorupa nic niewarty kawałek materii!!!!
Odpłyń w dal!!! Wyłącz się !!! Nie czuj !!''Krzyczało moje sumienie na ratunek..
Po raz kolejny tego wieczora ,,wziął co jego''.
Już po wszystkim.. gdy boski poszedł zażyć swojej zwycięskiej kąpieli w pośpiechu napisałam sms'a do Arkadiusza Lewińskiego
,,Zgadzam się Panie Arku, spotkajmy się jutro tam gdzie zazwyczaj.Ala''
Ocierając ciągle napływające łzy,schowałam tel i układając się w podobnej pozycji udawałam że śpię.
FINLANDIO NADCHODZĘ !!!!!
ciekawie się zapowiada, czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuń